towar
(pusty)
-
Sedm na rudé řece
Anthony Ryan W magazynieOkazja50,49 złDo koszyka
Recenzje książek tego autora
book matula napisana przez o Siedem Mieczy T.1
⚔️🔥 STOP! JEŚLI LUBICIE FANTASY, TO NIE PRZEWIJAJCIE, BO ANTHONY RYAN WŁAŚNIE POSTANOWIŁ UDOWODNIĆ, ŻE ZWYKŁY MIECZ TO STANOWCZO ZA MAŁO. 😂⚔️ Mamy tu przeklętą ziemię, potwory, magię, Szalonego Boga, tajemnice, walki, ludzi z bagażem problemów większym niż ich plecaki… a także MIECZ, W KTÓRYM MIESZKA DEMON. Tak, DEMON. W. MIECZU. 😈⚔️ Autor chyba któregoś dnia usiadł przy biurku i pomyśl... číst celéał: „Co tu zrobić, żeby czytelnikowi nie wystarczyło zwykłe: o, fajne fantasy?”. No to zrobił „Siedem Mieczy. Księga I”. 😂 I ja się pytam: PO CO MI TO BYŁO?! Teraz chcę więcej i to dosłownie. Tak szybko przechodzisz przez akcje, że nie wiesz, kiedy co i jak, a już koniec. Nie wiem, jak inni, ale ja mam niedosyt. Oczami wyobraźni widzę wielkie tomiszcza rozwinięte szczegółowo tymi akcjami, opisami, przeżyciami naszych bohaterów, a co najważniejsze, bardziej rozwinięty opis bohaterów. Nowele są fantastyczne, a jeśli lubicie coś pożerającego czas, ale szybko i konkretnie, to tutaj znajdziecie to wszystko.
Dzisiejszą książkową ofiarą mojego spokoju to „Siedem Mieczy. Powiem Wam jedno: gdy widzę nazwisko tego autora, coraz częściej nawet nie czytam opisu. Po prostu biorę, czytam, a potem ponoszę konsekwencje, bo po lekturze muszę czekać na kolejną nowość od niego. 😂 Tym razem poznajemy Pielgrzyma tajemniczego wojownika, który zdecydowanie nie należy do kategorii „dzień dobry, jestem miłym panem, lubię kotki i niedzielne spacery”. Facet ma przeszłość, sekrety, doświadczenie w zabijaniu i całkiem pokaźny bagaż problemów. A na dodatek nosi przy sobie przeklęty miecz, w którym mieszka demon. Bo najwyraźniej zwykłe problemy były dla niego zbyt nudne. 😂
Pielgrzym wyrusza w drogę z grupą bardzo różnych osób: młodym kapłanem, zaklinaczem bestii, uczonym, aktorem oraz parą wygnańców. Każdy z nich ma własny cel, sekrety i powód, by ryzykować życie. A skoro wszyscy zmierzają w miejsce, z którego nikt wcześniej nie wrócił, to chyba nie muszę Wam tłumaczyć, że zaufanie w tej ekipie jest towarem mocno deficytowym. Co ciekawe, postacie nie mają imion, a jedynie przydomki. 😂 Im dalej w las, tym lepiej poznajemy każdego z nich. Każdy z nich podąża swoją ścieżką, a jak już wspomniałam, w tak krótkim tekście brakuje głębszych opisów ich charakterów.
Wracając do akcji, dwieście lat wcześniej oszalały bóg doprowadził do zagłady królestwa Alnachim. Po wszystkim została Przeklęta ziemia, miejsce, do którego normalny człowiek spojrzałby raz i powiedział „Nie”. Spojrzałby drugi raz „Nadal nie”, a po chwili wróciłby do domu, zrobił herbatę i docenił fakt, że jego największym problemem jest brak mleka w lodówce. 😂 Ale oczywiście znajdują się śmiałkowie, którzy postanawiają tam wejść. Bo po co żyć spokojnie? Pielgrzym wraz z grupą bardzo nietypowych bohaterów rusza w drogę, której celem jest dotarcie do serca Przeklętej ziemi i stanąć przed Szalonym Bogiem. Każdy ma własny powód, żeby tam iść, własne sekrety i własne interesy, czyli, krótko mówiąc: grupa ludzi+tajemnice+magia+przeklęta ziemia+potwory+demon+miecze=CO MOŻE PÓJŚĆ NIE TAK? No właśnie WSZYSTKO! 😂⚔️ Tutaj autor robi to, co lubię najbardziej. Nie daje nam bandy bohaterów, których po trzech stronach mamy rozpisanych jak instrukcję obsługi pralki. Tutaj trzeba ich poznawać, obserwować, podejrzewać, a czasami zastanawiać się: „ZARAZ… TO TEN BYŁ KIM?” 🤣 Przyznaję bez bicia, momentami musiałam zrobić pauzę w swojej głowie i poukładać postacie. „Dobra… ten jest tym.” „Ten był od tego.” „A TEN CO TU ROBI?” „Dobra, jedziemy dalej.” 😂 To wcale nie zepsuło mi lektury. Wręcz przeciwnie, lubię, kiedy autor nie podaje wszystkiego na tacy i nie przykleja bohaterom wielkich plakietek TEN DOBRY, TEN ZŁY, TEN ZDRADZI, TEN UMRZE. Tutaj trzeba trochę pogłówkować, a ja, jak zwykle, próbowałam przewidywać, kto jest kim. Oczywiście poległam! 😂 Ta niepewność bardzo mi się podobała. W tej historii trudno tak naprawdę czuć się bezpiecznie. Nigdy nie wiadomo, kto ma jaki cel, kto coś ukrywa i kiedy sytuacja przestanie być tylko „trochę niebezpieczna”, a przejdzie w „Dobra, chłopaki, może jednak zawróćmy, bo chyba popełniliśmy błąd. Kolejną z moich ulubionych rzeczy jest sam początek, kiedy po ataku na karawanę Pielgrzym pojawia się wśród zniszczeń, a zamiast prowadzić normalny wewnętrzny monolog… rozmawia ze swoim mieczem. 😈⚔️ I nie, nie zwariował. To ostrze naprawdę ma w sobie demona, który komentuje wydarzenia i nie ma najmniejszego problemu z podsuwaniem Pielgrzymowi swoich krwawych pomysłów. Traktuje to mniej więcej jak człowiek, który od lat mieszka z najbardziej irytującym współlokatorem świata słyszy jego gadanie, wie, że ten zaraz coś odwali, ale jakoś jeszcze razem funkcjonują. 😂 Wyobraźcie sobie mieć ciężki dzień. Wracacie do domu, chcecie spokoju, a Wasz miecz zaczyna gadać. JA BYM SIĘ WYPROWADZIŁA. 😂😂😂 A on? On po prostu dyskutuje z nim, jakby to była najbardziej normalna rzecz na świecie. „Siedem Mieczy” to jednak nie tylko miecze i naparzanie. Choć spokojnie. NAPARZANIA NIE ZABRAKNIE. ⚔️🔥 Pielgrzym bardzo mi się podobał, ponieważ nie jest idealnym bohaterem. Nie jest kryształowy, nie zawsze podejmuje dobre decyzje i ma za sobą rzeczy, których nie da się wymazać gumką. Jest człowiekiem z krwi i kości, z całkiem pokaźnym bagażem problemów. 😂 A do tego ma przy sobie demona, który najwyraźniej uważa, że każdą sytuację można rozwiązać odrobiną przemocy. Cudowny duet. Do tego dochodzi świat, który według mnie aż prosi się o jeszcze większe rozwinięcie, i tutaj mam pretensje. Panie Anthony. JA CHCĘ WIĘCEJ. 😂 Jak wcześniej napisałam, kiedy historia zaczyna naprawdę wciągać, zaczynasz dostrzegać potencjał. Chcesz wiedzieć więcej o świecie, więcej o Przeklętej ziemi, więcej o bohaterach, więcej o demonach, o tych cholernych mieczach-WIĘCEJ WSZYSTKIEGO. Właśnie takie fantasy lubię najbardziej, po których zamiast „No dobra, przeczytane”, masz „NO I CO TERAZ?! "😂⚔️.
Jeśli jesteście młodymi czytelnikami i dopiero wchodzicie w fantastykę, a macie ochotę na coś zdecydowanie mniej cukierkowego, możecie spokojnie zerknąć w stronę „Siedmiu Mieczy”. Nie musicie mieć na półce siedemdziesięciu tomów fantasy. Nie musicie znać na pamięć wszystkich smoków od Tolkienowskiego kuzyna po kuzyna, kuzyna. 😂 Wystarczy, że lubicie mrok, przygodę, walkę, tajemnice, potwory, magię i bohaterów, którzy mają charakter. A jeśli fantasy już kochacie? TO, CO WY JESZCZE ROBICIE?! 😂⚔️ Bierzcie „Siedem Mieczy”. Moje życie czytelnicze było zdecydowanie zbyt spokojne i potrzebowałam historii, w której facet chodzi po przeklętej ziemi z demonem w mieczu i próbuje przeżyć. Czy polecam? A JAKŻE. 😂⚔️🔥 Tylko ostrzegam, bo po tej książce istnieje ryzyko wystąpienia bardzo poważnego schorzenia zwanego „KIEDY NASTĘPNY TOM?!” Objawy są paskudne. Człowiek sprawdza internet. Patrzy na półkę. Wzdycha. Zaczyna podejrzliwie patrzeć na własne miecze. 😂⚔️
Dzisiejszą książkową ofiarą mojego spokoju to „Siedem Mieczy. Powiem Wam jedno: gdy widzę nazwisko tego autora, coraz częściej nawet nie czytam opisu. Po prostu biorę, czytam, a potem ponoszę konsekwencje, bo po lekturze muszę czekać na kolejną nowość od niego. 😂 Tym razem poznajemy Pielgrzyma tajemniczego wojownika, który zdecydowanie nie należy do kategorii „dzień dobry, jestem miłym panem, lubię kotki i niedzielne spacery”. Facet ma przeszłość, sekrety, doświadczenie w zabijaniu i całkiem pokaźny bagaż problemów. A na dodatek nosi przy sobie przeklęty miecz, w którym mieszka demon. Bo najwyraźniej zwykłe problemy były dla niego zbyt nudne. 😂
Pielgrzym wyrusza w drogę z grupą bardzo różnych osób: młodym kapłanem, zaklinaczem bestii, uczonym, aktorem oraz parą wygnańców. Każdy z nich ma własny cel, sekrety i powód, by ryzykować życie. A skoro wszyscy zmierzają w miejsce, z którego nikt wcześniej nie wrócił, to chyba nie muszę Wam tłumaczyć, że zaufanie w tej ekipie jest towarem mocno deficytowym. Co ciekawe, postacie nie mają imion, a jedynie przydomki. 😂 Im dalej w las, tym lepiej poznajemy każdego z nich. Każdy z nich podąża swoją ścieżką, a jak już wspomniałam, w tak krótkim tekście brakuje głębszych opisów ich charakterów.
Wracając do akcji, dwieście lat wcześniej oszalały bóg doprowadził do zagłady królestwa Alnachim. Po wszystkim została Przeklęta ziemia, miejsce, do którego normalny człowiek spojrzałby raz i powiedział „Nie”. Spojrzałby drugi raz „Nadal nie”, a po chwili wróciłby do domu, zrobił herbatę i docenił fakt, że jego największym problemem jest brak mleka w lodówce. 😂 Ale oczywiście znajdują się śmiałkowie, którzy postanawiają tam wejść. Bo po co żyć spokojnie? Pielgrzym wraz z grupą bardzo nietypowych bohaterów rusza w drogę, której celem jest dotarcie do serca Przeklętej ziemi i stanąć przed Szalonym Bogiem. Każdy ma własny powód, żeby tam iść, własne sekrety i własne interesy, czyli, krótko mówiąc: grupa ludzi+tajemnice+magia+przeklęta ziemia+potwory+demon+miecze=CO MOŻE PÓJŚĆ NIE TAK? No właśnie WSZYSTKO! 😂⚔️ Tutaj autor robi to, co lubię najbardziej. Nie daje nam bandy bohaterów, których po trzech stronach mamy rozpisanych jak instrukcję obsługi pralki. Tutaj trzeba ich poznawać, obserwować, podejrzewać, a czasami zastanawiać się: „ZARAZ… TO TEN BYŁ KIM?” 🤣 Przyznaję bez bicia, momentami musiałam zrobić pauzę w swojej głowie i poukładać postacie. „Dobra… ten jest tym.” „Ten był od tego.” „A TEN CO TU ROBI?” „Dobra, jedziemy dalej.” 😂 To wcale nie zepsuło mi lektury. Wręcz przeciwnie, lubię, kiedy autor nie podaje wszystkiego na tacy i nie przykleja bohaterom wielkich plakietek TEN DOBRY, TEN ZŁY, TEN ZDRADZI, TEN UMRZE. Tutaj trzeba trochę pogłówkować, a ja, jak zwykle, próbowałam przewidywać, kto jest kim. Oczywiście poległam! 😂 Ta niepewność bardzo mi się podobała. W tej historii trudno tak naprawdę czuć się bezpiecznie. Nigdy nie wiadomo, kto ma jaki cel, kto coś ukrywa i kiedy sytuacja przestanie być tylko „trochę niebezpieczna”, a przejdzie w „Dobra, chłopaki, może jednak zawróćmy, bo chyba popełniliśmy błąd. Kolejną z moich ulubionych rzeczy jest sam początek, kiedy po ataku na karawanę Pielgrzym pojawia się wśród zniszczeń, a zamiast prowadzić normalny wewnętrzny monolog… rozmawia ze swoim mieczem. 😈⚔️ I nie, nie zwariował. To ostrze naprawdę ma w sobie demona, który komentuje wydarzenia i nie ma najmniejszego problemu z podsuwaniem Pielgrzymowi swoich krwawych pomysłów. Traktuje to mniej więcej jak człowiek, który od lat mieszka z najbardziej irytującym współlokatorem świata słyszy jego gadanie, wie, że ten zaraz coś odwali, ale jakoś jeszcze razem funkcjonują. 😂 Wyobraźcie sobie mieć ciężki dzień. Wracacie do domu, chcecie spokoju, a Wasz miecz zaczyna gadać. JA BYM SIĘ WYPROWADZIŁA. 😂😂😂 A on? On po prostu dyskutuje z nim, jakby to była najbardziej normalna rzecz na świecie. „Siedem Mieczy” to jednak nie tylko miecze i naparzanie. Choć spokojnie. NAPARZANIA NIE ZABRAKNIE. ⚔️🔥 Pielgrzym bardzo mi się podobał, ponieważ nie jest idealnym bohaterem. Nie jest kryształowy, nie zawsze podejmuje dobre decyzje i ma za sobą rzeczy, których nie da się wymazać gumką. Jest człowiekiem z krwi i kości, z całkiem pokaźnym bagażem problemów. 😂 A do tego ma przy sobie demona, który najwyraźniej uważa, że każdą sytuację można rozwiązać odrobiną przemocy. Cudowny duet. Do tego dochodzi świat, który według mnie aż prosi się o jeszcze większe rozwinięcie, i tutaj mam pretensje. Panie Anthony. JA CHCĘ WIĘCEJ. 😂 Jak wcześniej napisałam, kiedy historia zaczyna naprawdę wciągać, zaczynasz dostrzegać potencjał. Chcesz wiedzieć więcej o świecie, więcej o Przeklętej ziemi, więcej o bohaterach, więcej o demonach, o tych cholernych mieczach-WIĘCEJ WSZYSTKIEGO. Właśnie takie fantasy lubię najbardziej, po których zamiast „No dobra, przeczytane”, masz „NO I CO TERAZ?! "😂⚔️.
Jeśli jesteście młodymi czytelnikami i dopiero wchodzicie w fantastykę, a macie ochotę na coś zdecydowanie mniej cukierkowego, możecie spokojnie zerknąć w stronę „Siedmiu Mieczy”. Nie musicie mieć na półce siedemdziesięciu tomów fantasy. Nie musicie znać na pamięć wszystkich smoków od Tolkienowskiego kuzyna po kuzyna, kuzyna. 😂 Wystarczy, że lubicie mrok, przygodę, walkę, tajemnice, potwory, magię i bohaterów, którzy mają charakter. A jeśli fantasy już kochacie? TO, CO WY JESZCZE ROBICIE?! 😂⚔️ Bierzcie „Siedem Mieczy”. Moje życie czytelnicze było zdecydowanie zbyt spokojne i potrzebowałam historii, w której facet chodzi po przeklętej ziemi z demonem w mieczu i próbuje przeżyć. Czy polecam? A JAKŻE. 😂⚔️🔥 Tylko ostrzegam, bo po tej książce istnieje ryzyko wystąpienia bardzo poważnego schorzenia zwanego „KIEDY NASTĘPNY TOM?!” Objawy są paskudne. Człowiek sprawdza internet. Patrzy na półkę. Wzdycha. Zaczyna podejrzliwie patrzeć na własne miecze. 😂⚔️
Czy recenzja Ci pomogła?
0
26/09/2026
